Inspiracja nie zna granic

Długo zastanawiałam się, czy napisać tego posta. Raz, że temat gali rozdania Oscarów minął miesiąc temu, a dwa, czy ja jestem w stanie powiedzieć coś nowego w tym temacie? Po dłuższym jednak zastanowieniu się mogę śmiało powiedzieć, że no oczywiście 😉

Mój maj będzie obfitował w wydarzenia rodzinne i towarzyskie. Pomyślałam, że być może nie tylko ja szukam pomysłów, inspiracji w temacie stroju i dodatków. Wydarzenia takie jak gala rozdania najważniejszych nagród filmowych to dla mnie, podane na tacy rozwiązania, które z czasem zaobserwujemy w sklepach. Pokażę Wam, jak czerpię inspirację z takiego wydarzenia oraz że możecie ją czerpać z wszystkiego, co nas otacza, co na pozór wydaje się nam być poza naszym zasięgiem.

Na pierwszy strzał idzie totalna klasyka – Ashley Graham w sukni  Zac Posen. Co tutaj zagrało tak dobrze, że zwróciło moją uwagę? Minimalizm, kolor, znajomość swojej sylwetki i  nawiązanie do sukni wieczorowych z lat pięćdziesiątych XX wieku, czyli odkryte ramiona, bardzo wąska talia oraz dopasowany dół, który lekko się rozszerza na dole.

Ashley podkreśliła to, co ma piękne. Ta cudowna talia… Marzenie 🙂 Teraz pytanie – jak wykorzystałam ten zestaw dla siebie? Sukienka, która podkreśla atuty, w jednolitym kolorze o dopasowanym kroju. Nie musi być długa, wersja do kolan sprawdzi się idealnie. Do tego biżuteria, która nie przyćmi reszty. Włosy zaczesane do tyłu i makijaż z naturalnymi ustami a mocniejszym okiem. Oczywiście, nie muszę wybierać wszystkich elementów, tylko to, co mi się najbardziej podoba. Klasyka gatunku, mnie osobiście zachwyciła.

Drugim zestawem, który zwrócił moją uwagę jest Lucy Boynton w sukni Rodarte. Tutaj mamy nawiązanie do sukni wieczorowych z lat 30 ale niejednoznaczne. To co jest wspólne, to kolor, aksamit w górnej części sukni i krój. Natomiast bufiaste rękawy i taki dekolt są już lekkim uwspółcześnieniem całości. Fryzura natomiast to już nawiązanie do lat 40’ XX wieku. Z tego zestawu, mogę stworzyć bardzo aktualny komplet, te rękawki chociażby to dalej hit sezonu letniego w sklepach. Przygotowując się do posta, znalazłam takie sukienki bez problemu 🙂 Podobną fryzurę czy makijaż, spokojnie mogę wykorzystać nie tylko na “wielkie wyjścia” i są one łatwe w wykonaniu.

Żółte sukienki bardzo rzadko pojawiają się na czerwonym dywanie. W tym roku pojawiła się jedna, ale za to jaka! Tę piękność od Versace ma na sobie Constance Wu. Przyznam, że w tym wypadku miałam trudność z jednoznacznym umiejscowieniem historycznym 😉 Jakby nie było, nie jestem historykiem mody, tylko skromnym samoukiem. Wydaje mi się jednak, że najbliżej jej do okresu lat pięćdziesiątych. Materiał, krój, opuszczone rękawy, tak mi jakoś najbardziej pasuje ten okres.

Co tu mogę wykorzystać? Ano chociażby kolor. Z tego co udało mi się zauważyć, to żółte sukienki są dostępne nie tylko w wersjach codziennych, ale wieczorowych również. Odsłonięte ramiona i lekki materiał. Każdą z tych rzeczy mogę wykorzystać podczas dobierania sukienki dla siebie.

Poniżej pokażę Wam jeszcze kilka innych kreacji, które mają retro sznyt a które spokojnie mogę wykorzystać również podczas przeszukiwania sklepowych wieszaków. Pozwalam sobie tylko na swobodę i lekkie podejście do tego tematu. Jestem początkującą fanką ubrań stylizowanych na vintage i ten sposób wybierania sprawdza się u mnie idealnie. Budowanie garderoby w konkretnym stylu wymaga czasu, więc nie spieszę się.

Mam jeszcze jedną ciekawostkę w tym temacie.

Wyobraźcie sobie, że zamieniacie kolory i wszystkie suknie wyżej są BIAŁE.

Każda z nich może być suknią ślubną. Przy odpowiednim doborze dodatków, tkanin, te fasony sprawdzą się dla panny młodej w stylu boho (suknia nr 2), dla wersji glam (suknia nr 1) i dla fanki klasycznego stylu (suknia nr 3).

Oczywiście, ktoś się zaśmieje, “Loco, ale odkryłaś Amerykę”.

Nie, doskonale wiem, że to nic odkrywczego, ale przyznacie, nie pomyśleliście o tym wszystkim widząc te suknie na portalach internetowych.

Chciałam Wam pokazać, że obecnie mamy takie możliwości, iż posiadając maszynę do szycia lub znając dobrą krawcową możemy stworzyć stylizację, która będzie nasza, indywidualna, której natchnienie możemy znaleźć na portalach nie poświęconych tylko modzie ślubnej.

Mam nadzieję, że spodobało się Wam moje podejście do tematu Oscarów. Co myślicie o moim systemie czerpania inspiracji tam, gdzie byśmy się tego nie do końca spodziewali?

Dajcie znać, czy Wam ostatnio wpadło w oko coś zupełnie z innej bajki, a co udało się przemycić w jakimś stopniu do np. Waszego stroju.

Miłego wieczoru!


Ruda z wyboru miłośniczka wesel, uzależniona od kawy i słowa vintage. Przyszła Wedding Plannerka.

2
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
LocoWeronika Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Weronika
Gość
Weronika

Przyznam, że ponownie zostałam mile zaskoczona. Czyta się bardzo ciekawie. Pod koniec zastanawiałam się, co to wszystko ma właściwie wspólnego ze slubami i o proszę! Loco zaskoczyła mnie po raz kolejny już na samym zakończeniu. Przyznam, nie pomyślałam o tym 😁 czekam na kolejne wpisy!