Mój styl to vintage lover

Zawsze gdy biorę udział w jakimś szkoleniu czy konferencji, najbardziej stresuje mnie moment, gdy każdy z uczestników musi się przedstawić. W ciągu kilku sekund wpadałam w panikę. “O matko, i co ja teraz powiem?”, “Jak powiem coś źle, to mnie wyśmieją!”, “Nie chcę się ośmieszyć, powiem coś mądrego” , “Gosia, mów wolniej!”. Tak to mniej więcej zawsze wyglądało. Aż pewnego razu spotkałam na warsztatach z komunikacji pewną dziewczynę, która bezproblemowo powiedziała w dwóch-trzech zdaniach kim jest i co robi w życiu. Wszystkich obecnych tam zaskoczyła swoją wypowiedzią, tym jaka była lekka, zabawna i zaciekawiła nas na tyle, że chcieliśmy tę dziewczynę poznać bliżej. Gdy spytaliśmy się jej, jakim cudem jej się to udało przyznała, że tak jak my, miała zawsze ten problem i kiedyś wymyśliła sobie kilka zdań, wyuczyła się ich na pamięć i od teraz używa ich za każdym razem, gdy musi się przedstawić w sytuacjach stresowych lub w towarzystwie zupełnie obcych osób. To dało mi do myślenia i zainspirowało do tego, żeby samemu też mieć taką swoją wizytówkę.

Nie chciałam, aby pierwszy post na blogu brzmiał jak z nieistniejącej już gazety “Bravo Girl”, w stylu “Cześć, tu Krysia, mam 18 lat i kocham zwierzęta a moim marzeniem jest zostać lekarzem” 😉 Pomyślałam, że jednak wypada się jakoś przedstawić, tak jak to zawsze robimy, gdy spotykamy się z nowymi osobami. A jak wiadomo, jest to najlepszy sposób na przełamanie pierwszych lodów, także już nie owijając w bawełnę, miejmy ten moment za sobą 🙂

Jestem rudą z charakteru kobietą, o wdzięcznym imieniu Małgorzata, która kocha smak czarnej kawy, zapach świeżo wydrukowanych książek i wesela. Tak, dobrze przeczytaliście, kocham wesela, śluby i całe to kolorowe szaleństwo. A na dodatek, ostatnio zauroczyła mnie moda z lat 1940-1960 XX wieku. Jeśli tego było mało, to dodam jeszcze miłość do seriali kryminalnych, czarno białego kina i filmów kostiumowych.

Uff, udało się. Pewnie niektórzy z Was zastanawiają się teraz, jak to jest możliwe, że tak różne z sobą zainteresowania siedzą w jednej, szalonej głowie. Odpowiem, a dlaczego nie? 🙂 Nikt przecież nigdy nie powiedział, że możemy się interesować tylko pokrewnymi rzeczami. A ja, nie lubię szablonów i staram się zawsze znajdować swoją drogę.

Lubię rozmawiać, często wpadam w słowotok, w którym sama czasami się gubię. Moi rozmówcy nie mają często łatwego zadania, gdy zapędzona w opowiadanie historii, zgubię jej główny wątek. Dlatego też wracając do tematu, pewnie zastanawiacie się, o czym tak naprawdę chcę pisać. Od razu powiem, że głównie o ślubach i tematach z tym związanych ale nie tylko! Nie uciekajcie jeszcze! Nie dostaniecie tutaj ode mnie brokatu, bijących po oczach bielą beżowych sukni czy porad w stylu: “Na poprawinach możesz mieć buty z marki X żeby wyglądać stylowo”. Chciałabym pokazywać rzeczy z zupełnie innych bajek, odczarować troszkę myślenie o ślubach i blogach ślubnych w naszym polskim internecie. Chcę aby to miejsce było przytulne, pełne inspiracji i żebyście mogli też odpocząć. Uśmiechnąć się i zrelaksować.

Trochę jak na kawie w dobrej, małej kawiarni, w której słychać szum rozmów i dźwięk ekspresu. Gdzie popołudniowe światło wpada do środka, otulając nas swoim ciepłem. Gdzie czytamy książki lub przeglądamy gazety, w pełni wyłączeni od świata zewnętrznego. Tylko my, kawa i ….

Przyznacie, brzmi miło i na pewno niektórzy z Was poczuli się swobodnie. Ha, chciałabym abyście mogli tutaj zawsze poczuć się w ten sposób.

W ten wiosenny dzień, witam się z wami ja, Małgorzata i zapraszam do mojego świata.

Do usłyszenia!

Ruda z wyboru miłośniczka wesel, uzależniona od kawy i słowa vintage. Przyszła Wedding Plannerka.

Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
  Subscribe  
Powiadom o