New York, Baby!

Są takie kolekcje sukni ślubnych, które zapadają w pamięć od pierwszych zdjęć. Zachwycam się każdym detalem, wertując kolejne modele i zapisując sobie gdzie się da informacje o projektancie. Często po jakimś czasie wracam do źródła i oglądam nowsze projekty. Ciągle jednak mając w pamięci to, co widziałam wcześniej.

Zdarza się również tak, że fotografie przedstawiające suknie są boleśnie nudne, z typowymi zestawieniami: białe tło, mdła modelka i na co drugim zdjęciu identyczna poza czy dodatki. Suknie mogą być totalnie obłędne i sprawiać wrażenie wysokiej jakości ale zdjęcia zabijają całość.

Gdy zaczyna się nowy sezon i kolekcje pojawiają się na stronach jak grzyby po deszczu, bardzo szybko tracę chęć do przeglądania tych wszystkich fotografii, gdy widzę na co drugiej to samo i zbliżone stylem zdjęcia.  

Rok temu w kwietniu przeglądając informacje na zagranicznych portalach zobaczyłam jedne z piękniejszych wtedy zdjęć kolekcji sukni ślubnych. Gdybym miała możliwość zobaczenia tych kreacji na żywo i przymierzenia, o matulu, włożyłabym wszystkie.

Przedstawiam Wam moje ulubione modele z kolekcji wiosennej na 2019 rok, autorstwa Zuhaira Murada.

Rzadkością jest wybranie takiej stylistyki zdjęć w tej branży, do tego minimalizm w dodatkach, dość ascetyczny bym powiedziała drugi plan.

Nie można również przejść obojętnie obok tego pięknego Jaguara, który stoi za plecami modelki. Jest istotnym dopełnieniem, czasami grając nawet pierwsze skrzypce w kompozycji i spychając suknię na drugi plan. Kocham takie klasyczne auta, więc nawet nie mam nic przeciwko 😉

Kolekcja jak tłumaczy projektant, nawiązuje głównie do architektury w stylu Art Deco, przede wszystkim jednak do nowojorskiego Chrysler Building. Geometryczne zdobienia na sukniach, dodatki w postaci piór, koronka która wygląda jak tatuaż na ciele modelki, to wszystko sprawia, że suknie są jednocześnie zmysłowe jak i luksusowe.

Jako wytrawny łowca wszelkich retro inspiracji, jestem zachwycona welonami, które są inspirowane modelami z lat ‘30 XX wieku. Tak samo bolerko czy peleryna, przed oczami mam wręcz slideshow z fotosami z filmów  z tego okresu.

Nie byłabym sobą, gdybym nie zwróciła uwagi na biżuterię, którą nosi modelka. Przepiękne tiary, grzebyki, kolczyki. Moja wewnętrzna sroka jest wręcz w siódmym niebie. Na filmie który zamieszczam poniżej, zdecydowanie lepiej możecie się przyjrzeć biżuterii, którą wybrano do sesji.

Długo zastanawiałam się, na widok którego modelu serce bije mi szybciej. Wybór ostatecznie padł na Rayane z peleryną. Jest to model odważny, pełen przepychu, patrząc na niego myślę o silnej kobiecie, świadomej swojej kobiecości, dumnie kroczącej przed siebie, zadowolonej i pewnej siebie.

Zdaję sobie sprawę z tego, że moda jest chwilowa. Trendy się zmieniają co sezon, często sami już nie pamiętamy co jest aktualnie modne. Wszystko zmienia się tak szybko, że nie nadążamy za tym. Łatwo się w tym wszystkim pogubić.

Dlatego też jakiś czas temu podjęłam decyzję, że nie będę brała udziału w tym szaleństwie. Jest to świadoma decyzja, która ciągnie za sobą pewne konsekwencje. Jedną z nich jest np. to, że moja suknia ślubna, będzie zapewne w retro klimacie. Dlatego cieszę się, że projektanci i projektantki tworzą takie cudowne rzeczy. Będę jeszcze bardziej szczęśliwa, kiedy ci mniejsi też zaczną inspirować się historią mody 😉

Jestem ciekawa, co myślicie o tej kolekcji. Dajcie znać, czy podobają się Wam takie bogato zdobione modele, nawiązujące do złotej ery Hollywood, czy wolicie zdecydowanie bezpieczniejszy styl.

PS. Podczas pisania tego posta słuchałam piosenek Franka Sinatry i Biliie Holiday, dziś jakoś najlepiej pisało mi się przy takiej muzyce. Teraz przez kilka dni będą za mną chodzić kawałki “NewYork, New York” i “Blue Moon”. Ech, co za życie 😉

Ruda z wyboru miłośniczka wesel, uzależniona od kawy i słowa vintage. Przyszła Wedding Plannerka.

Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
  Subscribe  
Powiadom o